Start Artykuły i polemiki ZUS, Totolotek i demokratyczne wybory (1.10.2000)
ZUS, Totolotek i demokratyczne wybory (1.10.2000) Drukuj Email
niedziela, 01 października 2000 00:00

Przygotowania do szybkiego uchwalenia dwóch aktów legislacyjnych powodują, że serce rośnie każdemu zwolennikowi budowania społeczeństwa informacyjnego w naszym kraju. A jednak brakuje wiarygodnych testów na to, że poradzimy sobie z tym przyspieszonym tele-informatyzowaniem się.

W lipcu odbyło się w Sejmie pierwsze czytanie poselskiego projektu uchwały w sprawie budowania podstaw społeczeństwa informacyjnego. Chodzi o opracowanie projektów ustaw regulujących kwestie podpisu elektronicznego, bezpieczeństwa informacji i zasad zawierania umów za pośrednictwem Internetu. Jednocześnie słyszymy, że rząd przygotował nowelę ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych, w związku z którą od 1 kwietnia 2001 roku przedsiębiorstwa zatrudniające powyżej tysiąca pracowników musiałyby rozliczać się z ZUS za pomocą Internetu.

Wydaje się, że na tle świata jako społeczeństwo jesteśmy dość dojrzali do zbliżającego się wieku informacji. Gospodarstwa domowe są już w komputery wyposażone wcale nieźle. Trafiają się rodziny, które w domach eksploatują nawet całe sieci pecetów, tak żeby komunikacja wewnątrzrodzinna stała na możliwie wysokim poziomie. Czy podobny poziom zaawansowania wykazują przedsiębiorstwa i instytucje, choćby te o zatrudnieniu powyżej 1000 osób? Przygotowania do przymusowej teleinformatyzacji przedsiębiorstw są zbyt ważne, żeby ośmieszać je falstartami. W końcu istotna informacja rzeczywiście powinna być sprawnie przekazywana z miejsca powstawania do miejsca przeznaczenia. Natomiast dlaczego pragnie się rzucać na głęboką wodę akurat całą grupę dużych przedsiębiorstw? Analogiczny projekt transmisji deklaracji podatkowych Ministerstwo Finansów zrealizowało niedawno w jednym z niewielkich miast na wybranej, małej grupce raczej średnich przedsiębiorstw.

Jarosław Tymowski, wiceprezes zarządu Krajowej Izby Rozliczeniowej w niedawnej wypowiedzi na łamach Rzeczpospolitej zauważył ?Banki kierują do ZUS za pośrednictwem KIR miesięcznie prawie 4,3 mln dokumentów płatniczych dotyczących składek. (...) Jeżeli przekazywanie dokumentów w formie elektronicznej ma być sposobem na wybrniecie ZUS z problemów, to warto wspomnieć, ze dokumenty płatnicze z banków do ZUS kierowane są od początku w tej formie i nie zapobiegło to kłopotom (...) z identyfikacją płatników w ZUS."

Transmisja danych o płatnikach składek realizowana z takim mozołem przez ZUS kontrastuje z precyzją transmisji danych realizowaną przez Totolotek. Gdzieś pośrodku plasowałbym precyzję transmisji danych realizowaną podczas typowych wyborów - zarówno parlamentarnych, jak i prezydenckich. Proponuję w charakterze testów sprawdzenie, czy z obowiązkową transmisją danych, podobną do tej którą się chce uszczęśliwić duże przedsiębiorstwa, poradziłyby sobie w czasie najbliższych wyborów obwodowe komisje wyborcze. Niech każda z nich otrzyma serwer WWW i niech na nim publikuje wyniki lokalnych wyborów w ustalonym standardzie. W ten sposób dodatkowo każdy obywatel zyska możliwość samodzielnego sprawdzenia wyników wyborów publikowanych w prasie, pracowicie skanując, albo zliczając za pomocą odpowiedniego oprogramowania, rezultaty z lokalnych serwerów OKW.

Błędów na różnych szczeblach byłoby na pewno bardzo dużo (jak zwykle Warszawa okazałaby się szczeblem najbardziej zacofanym). Jeśli jednak byłoby ich mniej niż w wyniku elektronicznej transmisji danych z banków do ZUS, to test uznałbym za udany. Ale czy błędów w obliczeniach nie byłoby jeszcze mniej gdyby wyniki obliczał - o paradoksie - Totolotek?

Andrzej Dyżewski, (1 października 2000)